PRZYJAZN PRZEZ INTERNET. Niemozliwe? A jednak.

Cześć wam!
Dzisiaj mam dla was filmik z Olką. No nie do końca jest to taki zwykły filmik, tylko raczej takie podsumowanie całego jej pobytu tutaj. Praktycznie wszędzie gdzie chodziłyśmy zabierałyśmy ze sobą aparat, dlatego większość rzeczy mogłam spokojnie nagrać i z tych krótkich filmików teraz zrobiłam jeden duży. Olka pojechała ode mnie ponad miesiąc temu.. A ja dodaję ten filmik dopiero teraz. Dlaczego? A no wszystkie programy do obróbki filmików miały na mnie chyba jakiegoś wielkiego focha i nie chciały współpracować. Próbowałam w 5 rożnych programach, i w jednym nie chciało się zapisać, inny co chwile się wyłączał i nic nie dało się zrobić, w innym po zapisaniu jakość była gorsza niż gdybym nagrywała to kalkulatorem... W końcu jednak mi się udało. Alleluja! 



Chyba nigdy w życiu nie wkurzałam się tyle razy co przy montowaniu tego... Ale mam chociaż nadzieję, że wam się spodoba. To choć trochę wynagrodzi moją ciężką pracę. :) Tutaj macie link do mojego kanału: KLIIIKNIJ TUTAJ! Nie ukrywam, że byłoby mi bardzo miło, gdybyście go zasubskrybowali. :) 

Chorwacja w zdjęciach

Cześć.
Wakacje powoli i niemiłosiernie zbliżają się ku końcowi. Na myśl o szkole aż mi się płakać chcę, ale jak na razie chcę wykorzystać pozostały czas w stu procentach. Dzisiaj przygotowałam dla was post ze zdjęciami z Chorwacji. Kocham, naprawdę kocham Chorwację za te wszystkie piękne krajobrazy, za roślinność, za to piękne morze... Po prostu przepięknie tam jest.Tak bardzo nie chciałam stamtąd wyjeżdżać... Było naprawdę super! Aczkolwiek nie ukrywam, że po powrocie do Krakowa ucieszyłam się, że nareszcie jestem w domu. Taka już jestem. Kocham Kraków, i jak nie ma mnie w nim dłużej niż tydzień zaczynam strasznie tęsknić... Nie będę już przynudzać, tylko pozostawię was z masą zdjęć. Enjoy!


Marzenia naprawdę się spełniają.

No witam, witam.
Godzina 2:40. Podjarana Klaudia siedzi na łóżku z laptopem na kolanach wciąż do końca nie wierząc, że to naprawdę się stało. Targają mną emocje nie do opisania. Mimo że nie spałam od ponad 36 godzin, nie jestem śpiąca. A raczej po prostu nie jestem w stanie spać. Znacie to uczucie kiedy spełnia się wasze największe marzenie? Kiedy to, o czym marzyliście każdego dnia staje się rzeczywistością? Jeśli tak, to macie niesamowite szczęście. Tak samo jak ja. Właśnie dzisiaj spełniło się moje największe marzenie- byłam na meczu Borussii Dortmund. 
Na początku nie docierało do mnie to co się dzieje.. Jadąc na stadion ubrana w koszulkę Borussii nie wierzyłam, że już za parę chwil zobaczę na żywo piłkarzy… trenera… Wyczekując aż piłkarze wyjdą się rozgrzewać powoli docierało do mnie, że już za moment, za parę chwil spełni się moje największe marzenie… Nie zabrakło łez szczęścia, ani zawrotów głowy. Było mi słabo, serce waliło mi jak oszalałe, ale stałam tam nadal zaryczana, wpatrując się w piłkarzy. Byli tak blisko mnie. Siedziałam w pierwszym rzędzie, więc miałam do nich jakieś 10 metrów. Poważnie rozważałam przeskoczenie barierki i wbiegnięcie na boisko, zwłaszcza że przez jakiś czas ochroniarz był spory kawałek ode mnie. Jednak nie chciałam robić rodzicom problemu, bo taki wybryk na pewno skończył by się sporą karą finansową. :)
W zasadzie to ja lubię Śląsk ( jestem za Wisłą, no a te dwa kluby się przyjaźnią, w końcu jest TKWM czyli Trzej Królowie Wielkich Miast, Śląsk, Wisełka, Lechia Gdańsk), ale zachowanie kibiców mnie naprawdę wkurzyło. "Jazda z kurwami" czy "Jebać Borussię" to nie było miłe. Takie przyśpiewki, mogą sobie zostawić na mecze ligowe, ale towarzyski mecz i to z klubem z innej ligi, w którym dodatku występuje dwóch Polaków? No błagam, bez przesady. 
Mam zdjęcie z Błaszczykowskim xd 
Tak naprawdę to co się stało, doszło to do mnie dopiero niedawno. Kiedy po powrocie do domu, stanęłam w moim pokoju, i wpatrując się w plakaty piłkarzy pomyślałam, że ja ich widziałam. Ja ich naprawdę widziałam. 


Post napisałam wczoraj, ale dodaję go dopiero dzisiaj,  bo zostawiłam wczoraj aparat w samochodzie a jakoś nie uśmiechało mi się iść wtedy do garażu. Pójście tam w ciągu dnia jest przerażające, a co dopiero w środku nocy. W każdym razie, jeśli chodzi o jakiś post z Chorwacji, ze zdjęciami itp, to pojawi się w weekend.

Chorwacja

Jaką trzeba być blogerką żeby wyjechać na wakacje, bez wcześniejszego napisania o tym, i po prostu pozostawieniem czytelników bez informacji, ani postów. No tak, trzeba być mną. A więc wyjechałam na wakacje. Pozdrawiam was serdecznie z gorącej Chorwacji (choć dziś akurat pogoda była nie zbyt ładna, ale ciii ). Wyjechałam w piątek, i miałam zamiar napisać do was w sobotę, kiedy już będę na miejscu, no ale jednak po przyjechaniu tutaj okazało się, że nie działa wifi. Musieliśmy interweniować u właściciela domku, i dopiero po kilku dniach naprawili internet, i teraz już działa bez zarzutów. Jestem tutaj z rodzicami, siostrą i znajomymi rodziców. W sumie jest nas ósemka. Powiem wam szczerze, że spodziewałam się, że cały wyjazd, jedyne co będę robiła to czytała książki i ewentualnie zajmowała się blogiem, czy youtubem.. A tym czasem ledwo udało mi się znaleźć czas na napisanie dla was czegokolwiek. Całymi dniami nie ma nas w domu, a wieczorami do późna gramy z Konradem w karty (syn znajomych rodziców, w moim wieku, jak byliśmy mali się przyjaźniliśmy, i w ogóle to długa historia xd ) albo rozwiązujemy krzyżówki (dobrała się para kujonów xd ) Cieszę się że udało nam się nawiązać jakiś kontakt, bo nie widziałam go od paru lat, więc bałam się że może być z tym ciężko, ale jakoś się udało :) 
Teraz jestem tak śpiąca, że ledwo widzę co piszę. Wczoraj spałam zaledwie 4 godziny (tak się kończy granie do 3 w karty xd ). A do tego jutro muszę wstać wcześnie bo jedziemy na rafting (zjazd na pontonie po rzece). Także jeszcze raz, wybaczcie mój wyjazd bez uprzedzenia, naprawdę mi głupio :( 

Filmik - Śmietanowe Q&A z Olą!

Cześć, cześć :) 
Dzisiaj post, jakiego jeszcze u mnie nie było... A mianowicie filmik! Taaak! Pisałam wam jakiś czas temu, że założyłam kanał, na którym pojawiły się już trzy filmiki. Jeśli jeszcze mnie nie zasubskrybowaliście [ kliik ] to koniecznie zróbcie to teraz. W ten sposób nie przegapicie żadnego filmiku, bo tak jak już wcześniej pisałam nie wszystkie będę wstawiała na bloga. No ale stwierdziłam, że dzisiejszy filmik wam tutaj wstawię, także zapraszam do oglądania! 

Śmietanowe Q&A z Olą! 

To tyle. Mam nadzieję, że filmik wam się spodobał. My miałyśmy sporo śmiechu podczas nagrywania go. Było potem trochę sprzątania, i przez cały dzień śmierdziałam bitą śmietaną, ale mimo wszystko było fajnie :)